Sfera fanfictions

Fanfiction, fanart i inne twory
Awatar użytkownika
Tonka
Agent Specjalny Tarczy
Posty: 137
Rejestracja: 25 maja 2016, 14:09
Lokalizacja: MCU, Wakanda
Ulubiona postać z MCU: Hank oczywiście xd
Kontaktowanie:

Sfera fanfictions

Postautor: Tonka » 19 cze 2016, 20:19

Temat przeznaczony do publikowania swoich fanfictions (można też wrzucać odnośniki do stron typu Wattpad). Historyjki proszę wrzucać napisane jednym ciągiem, bez dzielenia na kilka postów.

Tytuł: "Co się wydarzyło w Budapeszcie?" part 1
Temat: Ship — Clintasha
Autor: Kate_Bishop, Tonka, She-Doc

https://www.wattpad.com/272956507-co-si%C4%99-wydarzy%C5%82o-w-budapeszcie-clintasha-wt%C4%99p

Obrazek
Prolog
Listopad tego roku był nadzwyczajnie ponury i mroczny, szare chmury zasłoniły niebo a deszcz padał nieustannie. Agent Barton szedł przyspieszonym krokiem starając się wyminąć wszystkie kałuże, co było nadzwyczajnie trudne. Wszedł do opustoszałej kamienicy gdzie czekał na niego ciemno skóry mężczyzna w płaszczu i okularach przeciw słonecznych.
- Agencie Barton.- powitał go ponuro.
- Fury, nowa stylówa? Fajna. Tylko szkoda, że okularki nie pasują do okazji.- pstryknął je opuszkami palców. Ciemno skóry warknął:
- Chcesz dostać te misję czy nie?
- Nie mam wyboru, każdy wie, że jestem najlepszy- jasnowłosy przejechał ręką po bujnych włosach.- I do tego seksowny. Co dla mnie masz?
- Agentka ZSRR, Natalia Romanoff.- otworzył teczkę i pokazał mu zdjęcie kobiety. Clint od razu przyznał, że jest przepiękna. Krwisto rude włosy idealnie współgrały z jej śnieżnobiałą cerą.- Cholernie dobrze wyszkolona. Wielokrotnie narażała się TARCZY. Zlikwiduj jeśli będzie to konieczne.
- Szkoda, taka ładna buzia. Gdzie mam lecieć?
- Do Budapesztu. Liczę na ciebie Agencie Barton.

Barton jedzie do Budapesztu i odnajduje miejsce w którym prawdopodobnie przebywa Natasha Romanoff. Wchodzi do ogromnego starego budynku z napiętym łukiem. Rozgląda się. Nagle słyszy za sobą szmer, jednak zanim zdąży cokolwiek zrobić zostaje mocno uderzony w głowę i traci przytomność.

Rozdział I
Clint ocknął się przykuty do łóżka, a zaraz potem dostrzegł znajomą mu twarz- to była Natasha.
- Uważaj, bo wiele dziewczyn może zrobić się zazdrosne.-powiedział z uśmieszkiem na twarzy a'la Jaś Fasola z memu "you know what i mean".

-Śmiej się puki możesz Barton, bo...
-Wow, jestem sławny!
Natasha przewróciła oczami.
-Faceci... KGB jest bardzo zainteresowane dla kogo pracujesz - CIA, NSA, DIS?
-Nie... oni są nudni jak flaki z olejem...
-Więc dla kogo?
-Jak ci powiem to nie będzie już tak zabawnie
-Będzie po twojemu...
Natasha wstała i podeszła do stojącego na blacie pudełka z narzędziami do tortur...

- Ej, zaraz, poczekaj chwilę, może pogadajmy na spokojnie? Taka ładna z ciebie dziewczyna, szkoda by mi było cię zabić.
- Jeśli ktoś ma umrzeć to prędzej będziesz to ty.
- Nie męczy cię ta praca w KGB? Mogłabyś się zająć czymś przyjemniejszym. Nie wiem, aktorstwo, balet. To nie robota dla takich delikatnych dziewczyn jak ty.
- Zaraz nie będzie ci do śmiechu.
W tym momencie do pokoju wchodzi rudy mężczyzna
-Natasha, musimy pogadać. Na osobności.-ostentacyjnie spogląda na Hawkeye'a
- Tym razem masz szczęście, ale następnym razem się nie wywiniesz - mówi do Bartona Natasha po czym wychodzi z pokoju.

- Szlachetny rubinie, kim jest ta chodząca marchewka?
Mężczyzna zgromił Hawk'a wzrokiem. Natasha szepnęła mu coś do ucha, po czym ten, nie spuszczając z Clinta oczu- posłał mu swój wredny uśmiech. Oboje wyszli z pokoju.
-Co to za palant Nat?!
-Uspokój się, Alexi, sama do końca nie wiem. Puki co jedyne dane jakie mam to, że to jest Clint Barton aka Hawkeye - ten co wyłapał 17 naszych agentów w przeciągu ostatnich 2 miesięcy.
-Ten /language/ to Hawkeye?!
-Tak i muszę... *trzask*
-Co to do cholery było?!

Wbiegają do pokoju, gdzie widać puste łóżko, kajdanki na nim leżące i... ktoś ukradł akta misji. Zniknął też sprzęt Bartona i jego koszula, którą ściągnęła mu Natasha na czas tortur.

Rozdział II
Ciężkie wojskowe buty wylądowały na betonowym gruncie. Clint przejechał dłonią po zakurzonych i potarganych włosach rozglądając się w około. Nigdzie nie widział agentów ZSRR ani tej słodkiej rudowłosej dziewczynki. Barton napiął cięciwę i skocznym krokiem przeskoczył przez dziedziniec. W pewnym momencie usłyszał za sobą przyśpieszony tupot obcasów, zmarszczył brwi i odwrócił się celując w prześladowczynie. Rudowłosa trzymała pistolet na wysokości głowy mężczyzny.
- Śliczna, dogadajmy się. Ty odstawisz broń i dasz się złapać a ja umówię się z Tobą na kolację.
- To nie uczciwa wymiana.- rzekła z widocznym akcentem.
- Masz rację. Jestem o wiele cenniejszy.- uśmiechnął się i wycelował strzałą nad głowę Rosjanki.
- Pudło.
- Ja nigdy nie pudłuje.
Natalia usłyszała niepokojący szmer za sobą, chciała się odwrócić i sprawdzić co się dzieje ale Clint gwałtownie przewrócił się na nią i przyciskając do ziemi obezwładnił.
- Mówiłem już, że jesteś słodka?- szepnął jej do ucha. Romanoff przewróciła oczami. Barton chwycił pistolet i przyłożył jej do głowy.
- A teraz policzymy do pięciu... Tylko proszę, po angielsku.

-один: Я ношу красивый шпион, который беспокоит меня в миссии. (ros. Jeden: mam na sobie przystojnego szpiega, który przeszkadza mi w misji). - Natasha zbliża odrobinę swoją twarz w stronę leżącego na niej Clinta.

-Miało być po angielsku- uśmiechnął się i rozluźnił trochę uścisk- Dwa: mam pod sobą najpiękniejszą panią-szpieg jaką widziałem, która pomimo swego wielkiego uroku nie dorównuje mi w tej kategorii.
Clint pochylił się odrobinę w stronę Natashy, rozsuwając jej ręce bardziej na boki.
-Три: Я пришел, чтобы покончить с кем-то и не позволять вам мешать мне в этом (ros. trzy: przyjechałam, aby kogoś zlikwidować i nie pozwolę ci mi w tym przeszkodzić). - Natasha zbliża się do Clinta jeszcze bardziej, delikatnie rozchylając usta i zalotnie przewracając oczyma.
-Cztery: to, że jesteś ładna nie znaczy, że ci na to pozwolę... chyba, że znów przykujesz mnie do łóżka. Tylko tym razem może się w nim trochę pobawimy - Clint zbliża się do Natashy, jednocześnie rozluźniając uścisk niemalże całkowicie, zbliżył się do niej tak, że ich usta niemal się stykały. Patrzyli sobie w oczy... Czuł, że na tym bruku są tylko on i ona.
Natasha zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, ręce uwolniła i jedną z nich objęła Clinta w klatce piersiowej, a drugą oparła na jego ramieniu i powiedziała szeptem do ucha:
-пять: не волнуйтесь сети еще есть время, чтобы играть с вами и учиться у вас все, что вы хотите знать (ros. Pięć: nie martw się- jeszcze zdążę się tobą pobawić i dowiedzieć się od ciebie wszystkiego, co chcę wiedzieć).
Nagle Nat próbując się uwolnić postępem, uderza Clinta, lecz w trakcie ucieczki spada na nią gałąź przydrożnego drzewa. Clint podszedł do niej, przykucnął i powiedział:
-Mówiłem ci, ja N I G D Y nie pudłuję. - po czym pogładził unieruchomioną Rosjankę po włosach.

Rozdział III
4 dni wcześniej, Jerozolima, Izrael
Dwóch mężczyzn szło korytarzami jednego z luksusowych izraelskich hoteli. Po chwili weszli do jednego z apartamentów. W środku czekał na nich mężczyzna w garniturze.
-Witaj Meir Dagan - powiedział jeden z przybyłych mężczyzn
-Witajcie. Usiądźcie - wskazał w kierunku drewnianego stołu z 6 krzesłami i podał im żółtą teczkę
-Natasha Romanoff, agentka KGB - przeczytał na głos jeden z agentów
-Zabiła 26 naszych agentów. Nie można tego tolerować. Wasze nowe zadanie to zabicie jej. Ale uważajcie. Nie bagatelizujcie zagrożenia. Jest bardzo niebezpieczna i świetnie wyszkolona. Aktualnie przebywa w Budapeszcie. Znajdźcie ją i zlikwidujcie.
Aktualnie, Budapeszt, Węgry
Gdy Hawkeye zdjął Natashy worek z głowy miała związane ręce i była przywiązana do krzesła.
-Tym razem zamienimy się rolami - Barton uśmiechnął się złośliwie
-Będziesz mnie torturować?
-To zależy.
-Od czego?
-Czy będziesz współpracować czy nie.
Natasha zmarszczyła ze złością brwi.
-Jestem lojalna wobec KGB, nic ze mnie nie wyciągniesz nawet siłą.
-A czy oni są lojalni wobec ciebie?
-Mów jaśniej.
-Jak myślisz, co by zrobili gdybyś miała kłopoty? Pomogliby ci? Zostawiliby cię na pastwę losu.
-Gadaj sobie co chcesz, i tak nic nie powiem
-Mi może nie, ale nie tylko ja cię szukałem. A oni już tacy delikatni nie będą.
-Kto?
-Wywiad Izraela. Czytałem twoje akta. No, no, naprawdę podziwiam. Sama sprzątnęłaś 26 agentów.
-Chcesz do nich dołączyć? - warknęła Natasha równocześnie próbując sięgnąć do ręką do swojej bransoletki.
-Tyle że im to się niezbyt spodobało. Szukają cię. Chcą cię zabić. Więc masz wybór, albo grzecznie powiesz mi wszystko co wiesz, albo oddam cię w ich ręce - Hawkeye odwrócił się na chwilę żeby nalać wody do szklanki.
-Albo po prostu wybiorę inną opcję - powiedziała Natasha która w czasie rozmowy przecięła węzeł ostrzem z bransoletki (która tak naprawdę była żądłem wdowy), i poraziła Clinta prądem.
-Gadżet od KGB. Nigdy nie odwracaj się tyłem do wroga. Nie uczyli was tego? - rzuciła na odchodnym

Natasha wybiegła na ulicę, i zanim Hawkeye zdążył się pozbierać i wybiec za nią, zniknęła w tłumie.

Rozdział IV
Clint błąkał się jeszcze chwile po okolicy szukając jakiego kolwiek śladu Rosjanki. Nagle w kieszeni jego spodni rozległ się głośny dzwonek telefonu komórkowego, Barton westchnął i odebrał urządzenie.
- Cześć Bob.- powiedział.
- Hej, jak misja? - usłyszał po drugiej stronie kobiecy głos.
- Dobrze, fajna zabawa z tą rudą. Tylko szkoda, że taka upierdliwa.
- Clint, pośpiesz się z nią. Nick jest nieźle wkurzony... Jesteś naszym najlepszym agentem.
- Kochanie ja wiem co mam robić.- syknął.
- Clint on...
Clint wyłączył telefon i rozejrzał się, wydało mu się, że kątem oka ujrzał coś rudego. Jego sokole oko nie pomyliło się. Natasha szła w towarzystwie jakiś mężczyzn, po kolorze skóry domyślił się, że pochodzą z bliskiego wschodu. A więc spełniła się jego wróżba. Romanoff ma przekichane i tylko on może jej pomóc.
,,Słodko"- pomyślał i ruszył za obcymi.

kilka chwil temu do teraz:

-Tyle że im to się niezbyt spodobało. Szukają cię. Chcą cię zabić. Więc masz wybór, albo grzecznie powiesz mi wszystko co wiesz, albo oddam cię w ich ręce - Hawkeye odwrócił się na chwilę żeby nalać wody do szklanki.
-Albo po prostu wybiorę inną opcję - powiedziała Natasha która w czasie rozmowy przecięła węzeł ostrzem z branzoletki (która tak naprawdę była żądłem wdowy), i poraziła Clinta prądem.
-Gadżet od KGB. Nigdy nie odwracaj się tyłem do wroga. Nie uczyli was tego? - rzuciła na odchodnym
Natasha wybiegła na ulicę, i zanim Hawkeye zdążył się pozbierać i wybiec za nią, zniknęła w tłumie.

...



Przechodząc obok samochodu, w którym mężczyzna słuchał właśnie radia usłyszała:
"... na ulicach Budapesztu wybuchła panika po tragicznej śmierci rosyjskiego dyplomaty, będącego członkiem opozycji. Dokładna przyczyna nie jest znana, sprawą wspólnie się zajmą rosyjski i węgierski wywiad..."
"Brawo, Alexi" - pomyślała.
Skierowała się do punktu przechwytu, gdzie miała się spotkać zresztą agentów przebywających akurat w Budapeszcie. Było to zaledwie dwie ulice dalej. Gdy dotarła na miejsce, powoli podeszła do Aleksiego, obejrzała go dokładnie czy nic mu nie dolega i spojrzała prosto w jego błękitne oczy.
-Misja zakończona. Możemy wracać do domu, Nat?- spytał gładząc ją po włosach jedną ręką, a drugą oddając jej jej obrączkę.
-Jeszcze został ten agent... ściga mnie i raczej łatwo nie odpuści.- Alexi chwycił ją pod podbródkiem i delikatnie uniósł jej głowię.
-To teraz nie jest ważne... Jesteśmy teraz razem i to się liczy.- Aleksi nachylił się do pocałunku.

Gdy nagle dał się słyszeć strzał. Natasha ujrzała dwóch agentów o bliskowschodnim typie urody, po czym poczuła, że Alexi się osuwa... został trafiony. Rosjanka stała zamurowana. Upadła do umierającego męża, który mając już krew w ustach, nie był wstanie nic powiedzieć- jedynie pogładził ją po policzku, po czym jego dłoń bezwładnie opadła. Nawet nie zauważyła, kiedy obcy agenci do niej podeszli. Poczuła ukłucie w szyję.
-Nie bój się- to jedynie odbierze ci siły tak, byś nie mogła nam uciec. Mamy do ciebie kilka pytań. - Po czym podnieśli Nat, która ledwo trzymała się na nogach i wyprowadzili ją. Cały czas przykładali jej spluwę tak, aby nikt nie widział. Prowadzili ją przez zatłoczony plac, gdy Natasha kątem oka ujrzała obserwującego ją z wyrzutem Hawkeye'a.

Rozdział V
Dwaj mężczyźni zaprowadzili Natashę do czarnego samochodu z przyciemnionymi szybami. Hawkeye zaczaił się za rogiem uliczki i niezauważalnie wystrzelił strzałę z nadajnikiem w stronę samochodu. Tylna część strzały odpadła pozostawiając sam nadajnik. Wyciągnął z kieszeni małe urządzenie przypominające telefon po czym ruszył w kierunku który wyznaczał nadajnik. Podążając ulicami miasta kątem oka zauważył że ktoś go śledzi. Udając że nic nie zauważył skręcił w boczną uliczkę, i odwrócił się przodem do prześladowcy z napiętym łukiem.
-Bobby?

To nie była Bobby tylko młoda dziewczynka o czarnych włosach zaplecionych w dwa warkocze.
- Upuścił to pan.- podała mu strzałę. - Jest Pan Robin Hoodem?
- Nie.- odrzekł zostawiając dziewczynkę w tyle. Nie wiedział, że w dalekiej przyszłości owe dziecko będzie dzierżyć jego łuk z nie małą dumą.
Clint po długim marszu w końcu dotarł w wyznaczony punk na radarze i z naprężonym łukiem wpadł do obskurnego garażu na jakimś paskudnym osiedlu. Rudowłosa leżała przywiązana do stołu, nieprzytomna, całkowicie sama. Barton czujnym okiem przemierzył pomieszczenie twierdząc, że kamer nie posiada. Potrzedł do Natashy i przyjrzał się jej uważnie. Była makabryczne poobijana.
- Kim jesteś? - usłyszał za sobą. Odwrócił głowę i ujrzał mężczyznę o ciemnych włosach ubranego w garnitur i okulary.

- Jestem seksownym bohaterem o nadludzkich umiejętnościach strzelania z łuku i udawania Robin Hooda. Proszę mnie nie aresztować, jeszcze nic Panu nie zrobiłem.- powiedział szybko po czym wybuchnął śmiechem i dodał poważnie zakładając okulary.- Jestem Agent Hawkeye.

Powiedział napinając cięciwę łuku. W tym samym czasie ujrzał leżące na ziemi ciało drugiego widzianego przez siebie agenta.

Rozdział VI
-Agent powiadasz? Słyszałem o tobie wiele, ale nie wiedziałem, że jesteś agentem... Dla kogo pracujesz? - agent nabrał większych podejrzeń i przeładował trzymany w prawej ręce pistolet- KGB? To dla tego tu jesteś? Chcesz uwolnić Romanoff i wrócić z nią do Rosji?
-Pracuję dla starego, łysego pirata, który ma spojrzenie rodem z horrorów. - powiedział uśmiechając się wrednie. Bardzo dobrze wiedział, że gość nie weźmie tego na poważnie. - A co do niej- kiwnął głową w stronę nieprzytomnej agentki- jest moją misją, którą mam zamiar wykonać.
W tym momencie Clint uniósł łuk bardziej i strzelił w rurę wystającą z sufitu. Tak jak myślał- to rura od wodociągu. Agent MOSSADU chwilowo nic nie widział przez wodę spadającą na niego pod ogromnym ciśnieniem. Clint błyskawicznie uwolnił Natashę, przerzucił sobie ją przez barki i pobiegł w kierunku tylnego wyjścia. Zapakował ją do czyjegoś samochodu, który odpalił na kablach i udał się do swojej bezpiecznej kryjówki. Gdy dotarł, czekały tam już na niego rosyjskie służby. 15 agentów z karabinami maszynowymi. Stosując się do ich poleceń, odłożył Romanoff, która (jak się okazało), odzyskała częściowo przytomność już w trakcie rozmowy z mosSADYSTĄ, klęknął i założył nogi za głowę. Agenci założyli mu na oczy opaskę, związali go i wrzucili do bagażnika samochodu. W wyniku upadku Clint stracił przytomność. Obudził się będąc powieszonym za linę pętającą jego dłonie za hak. Rozejrzał się: znajdował się prawdopodobnie w opuszczonej rzeźni - widoczne 3 wyjścia: każde obstawione po 2 agentów, za oknami oddział co najmniej 2 oddziały 6-osobowe, na schodach za jednymi z drzwi, a raczej za wnęką po drzwiach, stało 4 agentów, w pomieszczeniu, w którym się znajdował, przy stole z narzędziami, którymi zapewne chciano go torturować, stały 3 osoby. Usłyszał odgłos... obcasów. Do środka weszła opatrzona już Natasha.

-No to mamy ptaszka na uwięzi.- zadrwiła. W ręce trzymała jego komunikator. Spojrzała na niego powoli i przeczytała jakby rozkoszowała się każdym słowem- Bezwzględnie zlikwidować cel. Przyznano 8 stopień zagrożenia. Wszelkie środki dozwolone. Masz 24 godziny.- spojrzała na Hawkeye'a z ciekawością- Jak często zawalasz misje?
-Nigdy- powiedział z niespotykaną dotąd agresją.
-Cóż... zawsze musi być ten pierwszy raz.- Rosjanka zamyśliła się- Co tam robiłeś?
-Możesz sprecyzować?
-Co robiłeś w tym garażu?
-Myślałem, że potrzebujesz pomocy... chciałem ci pomóc... ale widzę, że to bezcelowe... ty wolisz kiedy inni decydują za ciebie, kiedy musisz być wręcz niewolnicą systemu, dla którego pracujesz. Kochasz bycie dwulicową jędzą bez sumienia.- Clint uspokoił się nieco i spojrzał jej prosto w jej mieniące się zielenią oczy- Przyszedłem, bo nie chciałem, abyś została całkiem sama...
Ostatnie słowa zdawały się uderzyć ją w samo serce, ale grała niezruszoną. Wtedy Hawkeye spostrzegł coś, co od razu powinno było zwrócił jego uwagę- jej oczy były lekko zaczerwienione.
-Płakałaś? I gdzie jest twój partner?- spytał jakby z troską i niepokojem.
-Nie twoja sprawa.

Natasha gwałtownie odwróciła się i odeszła.

Rozdział VII

- A zatem, powiedz nam wszystko co wiesz, a postaramy się żeby twoja śmierć była bezbolesna - powiedział do Hawkeye'a jeden z agentów KGB.
- Co się stało z tym rudym? Zabili go?
- To ja tu jestem od zadawania pytań. Dla kogo pracujesz?
- Ty odpowiesz na moje pytanie to może ja odpowiem na twoje
- Dla kogo pracujesz? - zapytał agent ponownie, po czym Hawkeye odczuł mocny ból od porażenia prądem
- Dla kogoś kto będzie bardzo niezadowolony jeżeli zabijecie jego najlepszego agenta - powiedział, po czym jęknął z bólu
- Jaką misję ci zlecił?
- Na pewno nie danie się złapać przez agentów KGB - wymamrotał pod nosem Clint i mocno zacisnął zęby
- Czemu porwałeś agentkę Romanoff?
- Porwałem? Przecież ja ją uratowałem, ci dwaj z MOSSAD-u by ją zabili! I zero wdzięczności - ból stawał się coraz mocniejszy
- A więc zacznijmy znowu od początku. Dla kogo...
W tym momencie Barton usłyszał kobiecy głos
- Wystarczy agencie Fiodorow, teraz ja przejmuję jego przesłuchanie
Mimo że wyraźnie Fiodorowowi niezbyt się to podobało, skinął głową i wyszedł z pomieszczenia.

- A więc w końcu ktoś docenił moje bohaterstwo - powiedział Hawkeye z uśmiechem do Natashy

- Nie jesteś bohaterem.- wysyczała przez zaciśnięte zęby.- Jesteś tylko parszywym śmiechem nie zdającym sobie sprawy z powagi sytuacji w jakiej się znalazł.
- Gdzie jest ten rudy?- spytał Clint z uśmiechem.
- A co cię tak to obchodzi? - syknęła Romanoff.
- Nie będę cię już podrywał bo mam dziewczynę, która zaraz tu przyleci i da w mordę twoim kolegą.- zakończył.- Twój kochanek nie żyje, nie masz nikogo ani niczego. Umiem mówić po rosyjsku.
- Mam Agencje...
- Agencje? A czytałaś w aktach o zbrodniach jakie popełnili? O zabójstwach dzieci i kobiet? Jesteś tylko bezwartościową zabójczynią, nie masz serca!
- Przestań!- krzyknęła zasłaniając uszy, była bliska płaczu. Clint zacisnął usta w wąską kreskę.
- Jesteś podłą, obrzydliwą, przeklętą demonicą. Twoje życie nie ma najmniejszego sensu.
- Masz rację. - Przyznała Natasha przecierając oczy.- I właśnie dlatego jestem lepsza.- przyłożyła mu nóż do gardła.
Wtedy drzwi wyleciały z nawiasów.

Rozdział VIII
- Bobby? - Clint otworzył szerzej oczy spoglądając na kobietę...

Blond-ślicznotka zerknęła w jego stronę, wycelowała pistolet i... oddając dwa strzały przecięła liny, które więziły Bartona. Nawet nie zauważyli, że w międzyczasie Natasha zniknęła. Agentka Morse (bo tak na nazwisko miała Bobby) wraz ze swoim partnerem obezwładnili lub (gdy to było konieczne) zabili resztę agentów KGB. Kiedy skończyli unieszkodliwianie celów, zaczęli szukać Romanoff. Bobbi poszła na zewnątrz sprawdzić możliwe drogi ucieczki, a Barton zaczął przeczesywać budynek. Po wejściu do jednego z pomieszczeń, usłyszał za sobą brzęk ostrza: zaczęła się walka. Natasha rzuciła się na niego i bardzo szybko przekładając nóż z ręki do ręki, starała się zadać Clintowi obrażenia. On jednak bardzo szybko ją blokował. W pewnym momencie unieruchomił jej obie dłonie, uderzył kolanem w jej brzuch dwukrotnie, po czym wykręcając jej rękę rzucił ją na ziemię. Rosjanka zareagowała bardzo szybko- objęła swoimi nogami jego szyję i powaliła go wraz z sobą. Chwyciła leżący obok niej pistolet i wcelowała w unieruchomioną głowę Hawkeye'a. W momencie strzału Clint zmienił swoją pozycję tak, że Natasha trafiła w swoją nogę po czym się uwolnił. Oboje wstali błyskawicznie, Natasha tłumiła ból wywołany raną postrzałową i tkwiącą w niej kulą. Próbowała kopnąć Bartona z półobrotu, lecz on szybko zrobił unik, złapał nogę i tułów Natashy, a następnie rzucił nią o ścianę. Szybko chwycił pistolet upuszczony przez Natashę i wycelował w nią.
-Jak ty to powiedziałaś? Jeżeli ktokolwiek z nas zginie to będziesz to ty...
Natasha podniosła teraz głowę, którą od chwili upadku trzymała opuszczoną. Teraz ją widział: czerwone oczy i spuchnięte od płaczu policzki, rozmazany makijaż wokół oczu (nie było wtedy kosmetyków wodoodpornych), Romanoff cała drżała, a w jej spojrzeniu... widział samotność, cierpienie, zagubienie, przerażenie...

- Na co czekasz?! Zrób to!- krzyknęła na cały głos Natasha, po czym z jej oczu znów zaczęły lecieć łzy. Clint nie był wstanie nic zrobić... nie był wstanie skrzywdzić Natashy. Ona widząc jego kamienną twarz i wycelowany w nią pistolet czuła się przyparta do muru, co rzeczywiście miało miejsce, i instynktownie jeszcze raz rzuciła się na Hawkeye'a. Próbowała go uderzyć z całej siły, lecz on schował pistolet, złapał ją za ręce i zrobił ostatnią rzecz, której by się teraz spodziewała... przytulił ją. Była zdezorientowana, jeszcze chwilę próbowała się rzucać, po czym z niewiadomych samej sobie powodów uległa, wtuliła się w osobę, która jeszcze przed chwilą chciała ją zabić i przestała powstrzymywać napływające łzy. Wtedy w drzwiach pojawiła się Bobby. Clint widział jej wściekłość, w końcu była jego dziewczyną, ale dał jej znak, żeby odpuściła. Wyciągnął z kieszeni niewielką strzykawkę i wbił ją w szyję Natashy... straciła przytomność. Czując jak się osuwa, Barton wziął ją na ręce i wraz z Morse udali się do zaparkowanego kilkaset metrów dalej myśliwca.

Rozdział IX
Bobby usiadła na siedzeniu obrobionym w czarną skórę na przeciwko Clinta który przykładał lód do obolałego policzka.
- Nie pilotujesz?- spytał. Jego głos był przymulony i z jakąś dziwną nutą goryczy.
- Autopilot.- rzekła spoglądając na niego przenikliwie.
- Musisz to robić?!- zawył Barton zdenerwowany.
- Co takiego?
- Tak na mnie patrzeć, to wkurzające.
Jasnowłosa przewróciła oczami.
- Ty znowu to samo. Co jest ze mną nie tak, że ciągle na mnie naskakujesz?- sykneła.
- Co jest z tobą nie tak? Masz do mnie wiecznie jakiś problem.
- Nie mam do ciebie problemu tylko...
- Tylko co?- spytał Clint zdegustowany.
- Chciałam o nas walczyć, naprawdę. Nasze życie opiera się na kłótniach i TARCZY, to powoli traci sens...
- Sens? Bobby, nie rozumiesz? Ja cie nie kocham!- zawołał.
- To czemu ze mną jeszcze jesteś?- kobieta spojrzała w jego oczy.
- Bo nie wiedziałem co to miłość, do teraz.- szepnął spoglądając ukradkiem na Natashe.
- Chciała cie zabić i dlatego ją kochasz? Poleciałeś na Rosjanke z powodu jej oczu...?
- Nie... z powodu jej charakteru. Za maską zimnej laski kryje się piękna dusza pełna miłości i troski.
- Zacząłeś bawić się w bohatera, nie wykonałeś rozkazu i jeszcze zakochałeś się w panięce z okładki! Clint, nasz związek trwa bardzo krótko ale nawet ja nie podejrzewałam cie o takie zachowanie. Przepraszam Barton ale ja już tak dłużej nie mogę.
- To koniec? Zostaniemy przyjaciółmi jak kiedyś?
- Nie wiem Clint, od grudnia przechodzę do innej jednostki. Miałam ci powiedzieć...
- Rozumiem.- odrzekł patrząc na spokojnie śpiącą rudowłosą.
- Myślisz, że ona cie pokocha?
- Jestem Clint Barton, lubie wyzwania...



Gdy dolecieli na miejsce czekał już na nich Nick Fury. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Barton, do mojego gabinetu, ale już.
"Wspaniale jeszcze to" - pomyślał Hawkeye i spodziewając się najgorszego wszedł do gabinetu Fury'ego.
- Najlepszy agent, powiadasz? - rzekł z przekąsem Nick Fury
- Nawet najlepszym czasem zdarzają się wpadki - niechętnie odpadł Barton
- Co to miało być Barton? Wysłałem cię na poważną misję która w razie niepowodzenia groziła śmiercią wielu ludzi, a ty sobie podrywasz rosyjskie agentki!
- Jedną tylko...
- Mniejsza. Naprawdę nie rozumiesz powagi sytuacji? Bo tak się składa że ta sama agentka niedawno zabiła rosyjskiego dyplomatę.
- To nie była ona tylko jej partner. Który został zabity przez agentów MOSSAD-u.
- A jakie to ma znaczenie!? Zabiła wielu naszych agentów. Wysadziła w powietrze szpital. I ty jeszcze jej bronisz?
- Każdy zasługuje na drugą szansę. Sam święty nie byłem.
- Najważniejsza jest misja. Miałeś ją schwytać, zabić w razie konieczności, a ona owinęła sobie ciebie wokół palca. Jak mam cię poważnie traktować Barton skoro ty nie traktujesz poważnie swoich zadań?
- Dobrze, przepraszam zawaliłem sprawę. Wystarczy? - warknął Barton
- Nie, nie wystarczy. Odsuwam cię od misji na miesiąc. Może w tym czasie się czegoś nauczysz.
- A co z Natashą?
- Jeszcze się pytasz? Zostanie przesłuchana, a potem odpowie za swoje czyny.
- Ale ona może nam pomóc!
- Jest lojalna wobec KGB. W niczym nam nie pomoże.
Clint gwałtownie podniósł się z krzesła i trzasnął drzwiami.

Rozdział X
Po wyjściu z gabinetu ze wściekłości złapał strzałę z kołczany, napiął cięciwę i... zamarł. Sam nie wiedział, co chciał osiągnąć... Clint skierował się do oddziału więziennego, gdzie obecnie przebywała Natasha. Zobaczył ją już opatrzoną. Siedziała na łóżku z podkulonymi nogami patrzącą nieprzytomnie w przestrzeń. Zablokował kamery, otworzył celę i dał sygnał Na, że pora iść.
-Co ty wyprawiasz?- spytała nieprzytomnym głosem.
-Wyplątuje pajączka z sieci.- powiedział, puszczając Natashy oko- Więc łaskawie rusz swój prześliczny odwłok i zacznij przebierać nóżkami.
Wtedy słychać się dało tupot nadchodzących strażników. Natasha zerwała się z miejsca i poruszała się tak, jakby nic jej nie dolegało.
Rzucili się razem do wyjścia.
-Jak przez ciebie zginiemy, to cię zabije.
-Czy ty właśnie zażartowałaś?! -spytał z nieukrywanym zadowoleniem Hawkeye- Tylko pamiętaj jedno -dodał- drapieżne ptaki są wyżej w łańcuchu pokarmowym, niż pająki.
-Natura ma swoje prawa, ale my jesteśmy ponad wszelkim prawem.
W tym momencie wbiegli na dach Tricarriera, na krawędź budynku.
-Nawet grawitacji?- spytał ze złośliwym uśmiechem.
-Co ty do cholery kombinujesz?!
-Ufasz mi?
-Nie. -odpowiedziała stanowczo.
-To masz problem.
Uśmiechnął się złośliwie, złapał ją w pasie i skoczył z wysokości ok. 350m.
-Czy ciebie totalnie popieprzyło?!- wrzasnęła Natasha, okładając Bartona pięściami.
-Już dawno- uśmiech nie chodził mu z twarzy- złap się mnie mocno.
Natasha złapała Clinta w pasie, a ten wyciągnął dwie strzały- jedną w kierunku budynku, a drugą w kierunku ziemii. Do obu przyczepiona była linka, po której zjechali na sam dół. Jesienne słońce pędziło ku zachodowi kiedy Natasha i Clint lecieli w dół na sznurku. Kobieta nie wiedząc czemu poczuła ogromne szczęście pędząc nad Nowym Jorkiem. Może działał tak na nią lekki wiatr a może Clint, który otoczył ją ramieniem. Była młodą dziewczyną kiedy jej rodzice wydali ją za mąż za Alexiego, tak naprawdę ledwo co zdążyła nacieszyć się życiem panny. Był dobrym mężem ale nie była nigdy pewna czy zagościł w jej sercu. Barton był inny, przystojny, pełny siły witalnej i o zniewalającym charakterze. Może miał rację mówiąc, że ZSRR nie jest miejscem dla niej. Ona jest dobra, a przynajmniej chce taką być. W tędy postanowiła zapłacić za swoje czyny i wznosić się jako obrońca a nie wróg ludzkości. Wylondowali na posadzce.
- Nie było tak źle co aniołku?- Clint wyszczerzył białe zęby. Nat też lekko się uśmiechnęła.
- Nie było.
- Czyli jednak się lubimy?
- Możemy się lubić.- stwierdziła.
- A z kąd u ciebie taka zmiana?
Natasha nie odpowiedziała.
- Wiesz, że będą nas ścigać?
- No, Nickuś nie odpuści. Szkolenie Tarczy na coś się przyda. A teraz chodźmy coś zjeść.
Agenci weszli do jakiejś restałracji na Broklynie (McDonald's a jakże!), usiedli gdzieś w rogu i zamówili jedzenie.
- Opowiec mi o sobie.- poprosił Clint.- Jesteśmy przecież kolegami.
Natasha przerwała żucie hamburgera, nie mogła opowiadać o swoim życiu, chociaż miała na to ochotę.
- Ty pierwszy.- stwierdziła.
Clint węschnął.
- Nie ma co tu opowiadać. Mój ojciec był pijakiem i razem z bratem uciekliśmy do cyrku. Potem ja wstąpiłem do Tarczy.
- Byłam kiedyś baletnicą, zdobywałam za to nagrody- urwała i wyjrzała przez okno. Przy lampie stało dwóch mężczyzn ubranych na czarno. Clint rozpoznał w nich agentów Tarczy.
- Idziemy.

THE END
,,HI! I'm the Wasp! And you've just been STUNG!"

Awatar użytkownika
jesustookmyphone
Młody Agent
Posty: 20
Rejestracja: 30 mar 2016, 19:51

Re: Sfera fanfictions

Postautor: jesustookmyphone » 25 cze 2016, 11:41

Hej, zna ktoś i poleca jakieś dobre fanfiction o BuckyNat? :) Byłabym wdzięczna ;)
"Death ends a life, not a relationship"

Awatar użytkownika
Crosoverliker
Moderator Chatu
Posty: 257
Rejestracja: 02 gru 2016, 21:40
Lokalizacja: Łódź
Ulubiona postać z MCU: Iron Man, Spider Man

Re: Sfera fanfictions

Postautor: Crosoverliker » 16 lip 2017, 9:41

Tajemniczy Starzec

Avengers i X-Men orientują się, że od wielu lat śledzi ich jakiś tajemniczy starzec (Stan Lee). Wcześniej tego nie odkryli, bo zbyt dobrze się ukrywał. Gdy zostaje zdenerwowany, nagle znika i nie da się go znaleźć. Ziemię zaczynają atakować różne rasy kosmitów, Avengers i X-Men łączą te ataki ze Starcem i łączą siły, by stawić czoło problemowi razem. Okazuje się, że Starzec ma pokojowe intencje, to on doprowadził do powstania Avengers i X-Men i cały czas chronił obie grupy. Teraz gdzieś przepadł i trzeba czym prędzej go znaleźć, aby znowu zapanował ład i porządek.

Allman

W alternatywym uniwersum 777 istnieje tylko jeden superbohater, który ma jedynie ponadprzeciętną inteligencję. Ma dla niepoznaki różne kostiumy- wszystkich postaci z Marvela. Ujawnił się jako Iron Man, a jako inni bohaterowie działa w ukryciu. Jako Iron Man rzadko występuje. Nie ma mocy, ale potrafi je udawać, tworząc różne efekty komputerowe i złudzenia optyczne albo materiały wybuchowe. Czasem pomaga Avengers z Ziemi 616, gdy chwilowo mają oni braki kadrowe, bo są zajęci czymś innym.
Obrazek

Awatar użytkownika
She-Doc
Agent Specjalny Tarczy
Posty: 212
Rejestracja: 03 kwie 2016, 14:03
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona postać z MCU: Doctor Strange

Re: Sfera fanfictions

Postautor: She-Doc » 18 lip 2017, 18:42

Zapomniałam nawet że ten temat dalej istnieje xD
"In a world of locked rooms a man with a key is king and honey you should see me in a crown"
~Jim Moriarty

Awatar użytkownika
Crosoverliker
Moderator Chatu
Posty: 257
Rejestracja: 02 gru 2016, 21:40
Lokalizacja: Łódź
Ulubiona postać z MCU: Iron Man, Spider Man

Re: Sfera fanfictions

Postautor: Crosoverliker » 18 lip 2017, 19:28

To jak już sobie przypomniałaś, to byś mogła skomentować moje pomysły :D
Obrazek

Awatar użytkownika
She-Doc
Agent Specjalny Tarczy
Posty: 212
Rejestracja: 03 kwie 2016, 14:03
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona postać z MCU: Doctor Strange

Re: Sfera fanfictions

Postautor: She-Doc » 18 lip 2017, 22:24

Stan Lee :bic Chcę zobaczyć w Deadpoolu 2 żart o nim xD Coś w stylu że Deadpool podchodzi do postaci którą gra Stan Lee i mówi "Cześć Stan, jak leci, nakręciłeś już wszystkie camea do MCU?". A drugie ciekawe tylko jak on podróżuje między wymiarami skoro nie ma żadnych supermocy, a nie ma innych superbohaterów oprócz niego?
"In a world of locked rooms a man with a key is king and honey you should see me in a crown"
~Jim Moriarty

Awatar użytkownika
Crosoverliker
Moderator Chatu
Posty: 257
Rejestracja: 02 gru 2016, 21:40
Lokalizacja: Łódź
Ulubiona postać z MCU: Iron Man, Spider Man

Re: Sfera fanfictions

Postautor: Crosoverliker » 18 lip 2017, 22:28

Avengers z 616 go przypadkiem odkrywają i go czasem odwiedzają i oni mu załatwiają transport.
Obrazek

Awatar użytkownika
She-Doc
Agent Specjalny Tarczy
Posty: 212
Rejestracja: 03 kwie 2016, 14:03
Lokalizacja: Kraków
Ulubiona postać z MCU: Doctor Strange

Re: Sfera fanfictions

Postautor: She-Doc » 21 lip 2017, 12:36

Skojarzyło mi się z Flashem i jego wycieczkami między Ziemią 1 a Ziemią 2. Ciekawy pomysł. Wydaje mi się że Doctor Strange miał chyba umiejętność podróżowania między wymiarami. Nie wiem jak ze Scarlet Witch, wiem że umiała zmieniać rzeczywistość, ale nie jestem pewna czy umie się między rzeczywistościami przemieszczać.
"In a world of locked rooms a man with a key is king and honey you should see me in a crown"
~Jim Moriarty

Awatar użytkownika
Crosoverliker
Moderator Chatu
Posty: 257
Rejestracja: 02 gru 2016, 21:40
Lokalizacja: Łódź
Ulubiona postać z MCU: Iron Man, Spider Man

Re: Sfera fanfictions

Postautor: Crosoverliker » 12 kwie 2018, 12:33

Zmodyfikowana wersja Tajemniczego Starca:

Omniversum

Jeśli już wszelakie crossovery filmów i seriali są trudne w realizacji, zrobiłbym wątek, że HYDRA, Hand i sekta Gibborimów to była w starożytności 1 organizacja, która się szybko rozpadła z powodu kłótni i dzięki temu wątkowi całe universum byłoby spójne. Oczywiście wiem jak bardzo wierne to by było wobec komiksów, ale twórcy i tak często nie są wierni. Nawet wiem jak to rozwinąć- Stan Lee to szpieg podróżujący po różnych multiversach (to wyjaśnienie jego wszystkich cameo- również tych spoza MCU) i zwalcza tę organizację. W innych multiversach wciąż istnieje 1 organizacja, a tutaj Stan Lee ma problemy z 3 różnymi, a do tego się zestarzał, więc tylko doraźnie pomaga innym, a nie wychodzi sam na pierwszy plan jak to robił w innych multiversach. Widzę tę historię tylko jako komiks.
Obrazek


Wróć do „Nasza twórczość”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości